English version   O FORUM    UCZESTNICY    WYSTAWY    TEKSTY
REPRODUKCJE    ORGANIZATORZY    GALERIE SZTUKI    POPRZEDNIE EDYCJE
 
   

Stanisław Białogłowicz   Łukasz Huculak   Janusz Kaczmarski   Piotr Klugowski   Paweł Lewandowski-Palle   Magdalena Rabizo-Birek
Mirosława Rochecka   Kazimierz Rochecki   Aleksandra Simińska   Joanna Stasiak   Wiesław Szamborski   Krzysztof Wachowiak
   

NOTA BIOGRAFICZNA     REPRODUKCJE OBRAZÓW     TEKSTY


TO SĄ FAKTY...
WIESŁAW SZAMBORSKI

To są fakty, w nich tkwi istota (natura) rzeczy. Oczywiście w bardzo wąskim, moim zakresie.
Urodziłem się 6 maja 1941 r. w Skarżysku Kamiennej. W dzieciństwie zarysowałem kolorowymi kredkami kilka zeszytów. Nie miało to rozmachu. Chyba w trzeciej klasie zacząłem jakby lepiej odrysowywać przedmioty. Byłem staranniejszy niż koledzy. Chodziłem na "kółko plastyczne", gdzie poznałem farby klejowe (nie lały się jak akwarele). PóYniej chciałem być naukowcem (astronomem?).
Skopiowałem kilka reprodukcji z tygodnika "Przyjaciółka"(kredkami). Jak to rozwijać? Akurat wtedy powstało w moim Skarżysku Ognisko Plastyczne. I tak się zaczęło. Rysowałem z natury perspektywę, malowałem martwe natury akwarelą, póYniej przyszedł i olej. Robiłem to w domu i w plenerze, rysowałem i malowałem akwarelą, plakatówką i olejem. O "nowościach" w sztuce dowiadywałem się z "Przekroju".
Nie dostałem się w 1959 r. do Akademii Krakowskiej. Cios! Przez rok studiowałem na SGPiS w Warszawie. Rysowałem i malowałem w akademiku i trochę na wykładach ukradkiem. Odwiedzałem wystawy i muzea.
W 1960 r. dostałem się na Wydział Malarstwa i Grafiki ASP w Warszawie. Malarstwo studiowałem w pracowni prof. A. Łyżwańskiego, a póYniej - prof. M. Byliny. Gdzieś w połowie pierwszego roku "zaskoczyłem" i jakoś zacząłem malować. W Akademii królowali kapiści. Ja o tym jakby nie wiedziałem z początku. Z dawnych lektur (powieści) znałem Van Gogha, Toulouse-Lautreca, chyba Cezanne'a i Goyę, póYniej Matissa. Jeszcze w podstawówce, nie znając nazwisk, poznałem współczesny plakat polski tak wszechobecny wtedy w propagandzie ulicznej i przed kinem. Wcześniejszy Matejko zmieszał mi się z tym wszystkim. U Byliny mogłem sobie pomalować. Tylko bliskość dyplomu niepokoiła przyszłością.
Po dyplomie w 1966 r. jeszcze rok mieszkałem w "Dziekance". Nie miałem zameldowania na stałe w Warszawie (a to był wtedy poważny problem), ale udało mi się uzyskać ruderę na Pradze przy ul. Białostockiej, która po remoncie była wreszcie "własną" pracownią i mieszkaniem. Malował tam ze mną przez kilka lat Marek Sapetto - kolega z Akademii.
W 1967 r. prof. Michał Bylina wziął mnie na asystenta. Wielce mi to pomogło i to nie tylko materialnie. Malowałem i stopniowo coraz mniej robiłem okładek do książek i grafiki reklamowej. Wystawiałem początkowo z Markiem, bo wydawało nam się, że razem mamy większe przebicie.
Prace jeszcze z roku dyplomowego są obecnie w zbiorach muzeów i galerii. Na świecie była Nowa Figuracja" i mnie do tego włączono. Coś widać przegapiłem, bo o Baconie i całej tej hecy z Nową Figuracją dowiedziałem się dopiero póYniej. Chciałem malować nie tylko piękne, estetyzatorskie obrazy o "smacznie" zestawionych kolorach. Walor i ekspresja były nieodzowne w tym całym niepokoju, chociaż szukałem i elementów pozytywnych.
W 1968 r. władza bije i chachmęci. Slogany propagandowe rozleciały się. Nie ma już wątpliwości. Nie ma zgody. Tak wiele trzeba zmienić.
OEwiat jest bogaty, a ja jeszcze młody. Hippisi mnie nie porywają, ale to jest moje pokolenie, tylko że byłem bardziej otumaniony i żałować można też wiele innych ważniejszych spraw. Byliśmy jednak odizolowani w tym "najweselszym baraku tego obozu". Ale czy wszystko zostało wykorzystane?
Maluję i wystawiam indywidualnie i na wielu wystawach zbiorowych. Dostaję nagrody i wyróżnienia, ale teraz one nic nie znaczą. W 1974 r. zostałem adiunktem, a od 1975 r. prowadziłem pracownię rysunku na Wydziale Malarstwa. W 1974 r. przez MKiS pojechałem do Norwegii. Wcześniej znałem muzea Budapesztu, Pragi, Drezna, Berlina Wschodniego, Leningradu i Moskwy. Byłem na wycieczkach w Bucharze i Samarkandzie. W 1978 r. dzięki stypendium rządu włoskiego byłem w Rzymie, Florencji, Sienie, Arezzo, Wenecji, Mediolanie.
Wcześniej, bo w 1976 r. przeniosłem się do nowej pracowni w OEródmieściu, którą powiększyłem w 1990 r. przez adaptację sąsiedniego strychu. W 1979 r. ożeniłem się z panną Emilią Karczmarczyk (germanistką). Byliśmy w Moskwie, Baku i Tibilisi. Kilkakrotnie jeYdziliśmy do NRD i Bułgarii.
W 1982 r. zostałem docentem - po pamiętnym i pełnym wydarzeń roku 1980. PóYniej strajkowaliśmy. Po roku 1981 wystawiałem w kościołach i protestowałem również w malarstwie.
Na szczęście powoli normalniało. Byliśmy w Berlinie Zach., Bremie, Hamburgu, Dusseldorfie i Marburgu. W 1988 r. objechaliśmy (z namiotem) Bułgarię (po raz drugi) i Grecję, byliśmy w Wiedniu i spędziliśmy z żoną prawie trzy miesiące w Atelierhaus Worpswede (RFN), gdzie otrzymałem stypendium DAAD.
A tymczasem Nowi Dzicy nic nie wiedzą i nie pamiętają, skąd ta dzikość? A tacy są inteligentni.
Polskę poznawałem wyjeżdżając w dzieciństwie na wieś wielokroć latem, rowerem po okolicy, podczas krótkich pobytów w Warszawie, wyjazdów do Radomia, Kielc, wycieczek szkolnych po KielecczyYnie i do Krakowa. Potem były pierwsze trzy autostopy, plenery akademickie, a póYniej związkowe. Od 1983 r. kempingujemy (latem) z żoną najpierw po Polsce, a od 1995 r. po Europie (Niemcy, Francja, Hiszpania, Portugalia, Szwajcaria, Austria, Włochy, Dania).
W latach 80-tych malowałem serie "plaż" i pejzaże (głównie górskie), ale nie tylko. Były w nich niepokój i pomieszanie, ale i jedność, choć często bez jedności formy. Malowałem kwiaty i pory roku, w których często coś krzyczy; także pejzaż morski, w którym jest światło, przestrzeń i coś jeszcze.
W 1990 roku zostałem profesorem. Od 1991 roku prowadzę pracownię malarstwa dla studentów lat starszych. Kiedyś mieliśmy komisarzy. Teraz ci od "robienia sztuką" nazywają się kuratorkami i kuratorami.
Maluję, chcę dalej malować i chyba będę malował.


V Forum Malarstwa Polskiego - Natura Rzeczy - Orelec 2006