Konrad Turzyński

 

6 stycznia czy 1 maja?

 

 

 

<http://swkatowice.mojeforum.net/viewtopic.php?p=15291#15291>



Nawiązuję tu do artykułu p. Arkadiusza Rybickiego "Dzień wolny czy święto?", "Gazeta Gdańska" z 17.09.2008 r., http://www.arkadiuszrybicki.home.pl/mediamenu/44-media-prasa/261-dzie-wolny-czy-wito- (cytaty stamtąd podane tu kursywą) oraz do niedawnego przemówienia pos. Arkadiusza Rybickiego w Sejmie.

 

 

Mój Kolega z dawnego Ruchu Młodej Polski – obecnie poseł PO – napisał tak oto na temat pomysłu przywrócenia święta Trzech Króli jako dnia wolnego: Prezydent Łodzi – Jerzy Kropiwnicki w uzasadnieniu napisał, iż [...] przywrócenie tego najstarszego w tradycji kościelnej święta sprzyjać będzie wzrostowi religijności i nie przyniesie skutków ekonomicznych. [...] Długie weekendy przynoszą również poważne skutki ekonomiczne. Praca w Polsce – choć jej jakość rośnie – wciąż jest zbyt mało wydajna. Ilość dni i godzin pracy nadal decyduje o poziomie zarobków ludzi i firm. Dlatego mniej pracy – to biedniejsi ludzie, mniej dochodu narodowego i większa emigracja zarobkowa. [...] Wymogi solidarnej polityki społecznej powodują, że dziś jeszcze nie stać nas na przywrócenie dnia wolnego w Święto Trzech Króli.

 

Argumentacja p. Arkadiusza Rybickiego niepokojąco przywodzi na myśl argumentację "strony rządowej" w latach 1980-81, gdy chodziło o spór o ilość wolnych sobót w roku. Tyle lat minęło, spadł na nas deszcz korzyści z przynależenia do UE, a mimo tego "jeszcze nie stać nas"? Jednakże nie mnie rozstrzygać, kto ma słuszność w sporze między ekonomistą Kropiwnickim a historykiem Rybickim, skoro sam jestem zaledwie matematykiem. Ale tego sporu mogłoby wcale nie być! Wystarczyłoby ustanowić jedną dodatkową roboczą sobotę, albo – jeszcze prościej – znieść dzień wolny w dniu 1 maja, a bilans dni wolnych pozostałby nie zmieniony. Tradycja świętowania 1 maja ma rodowód* antychrześcijański, dlatego w sprawie zniesienia dnia ustawowo wolnego od pracy z tej okazji – także między panami prez. Jerzym Kropiwnickim i pos. Arkadiuszem Rybickim – powinno łatwo dojść do zgody.

 

Dalej mój Szanowny Adwersarz pisał następująco: Platforma Obywatelska rozumie znaczenie religii w życiu człowieka i narodu ale jest przeciw wprowadzaniu kolejnego, wolnego dnia. [...] Wyznawania wiary nie wymaga dni wolnych od pracy i zajęć szkolnych. Nie ma dziś nawet wyraźnych dowodów na to, że dni wolne sprzyjają praktykom religijnym. [...] Długie weekendy są ulubionym czasem Polaków ale rzadko mają charakter sakralny. Kościół musi szukać nowych form dotarcia do wiernych.

 

Taka zaś argumentacja przysparza niepokoju, bowiem TAK SAMO można by uzasadniać zniesienie wolnych od pracy dni także w niedziele. Skoro pójście do pracy albo do szkoły nie przeszkadza pójściu do kościoła, zaś rozleniwieni Polacy najwięcej czasu spędzają i tak w domu, to po co im jakaś wolna niedziela, albo, co gorsza, wolny weekend?! Skoro w niedzielę pracują konduktorzy i pielęgniarki, policjanci i ekspedientki, to równie dobrze mogą pracować: sprzątaczki (niektóre zresztą i tak pracują), nauczycielki, murarze i spawacze. A co to, czy tylko pracownikom sklepów wielkopowierzchniowych ma być lepiej przez to, że będą pracować 7 dób w tygodniu? Pozostali też chcą sobie pożyć (na emeryturach)!

 

Parlamentarzyści pracują jak "stachanowcy", normę (mierzoną ilością uchwalanych ustaw) przekraczają rokrocznie o wiele setek procent. Ich wydajność od lat ciągle rośnie, jednak nawet oni zwykle obywają się bez pracy w niedziele i święta, a chyba jednak nie narzekają z tego powodu na poziom swojego życia? Czy może jednak jestem w błędzie?

 

 

 

 

 

Toruń, 20 września 2008 r.

 

 

 

 

 


* Tzw. "Święto Pracy" ustanowiła Międzynarodówka Komunistyczna w 1889 r. dla upamiętnienia (stymulowanych z zewnątrz) rozruchów między robotnikami a policją w Chicago w dniu... 3 maja 1886 r. (Do owej kulminacji 3 maja 1886 r. nie doszłoby, gdyby nie sztuczna stymulacja, pochodząca spoza tego miasta.) Przesunięcie daty o 2 dni wskazuje na ukrytą intencję upamiętnienia utworzenia przez Adama Weishaupta komunistycznej loży masońskiej, zwanej Zakonem Iluminatów, w dniu 1 maja 1776 r. – czy zachodzi związek tej daty ze starym pogańskim świętem Beltaine (obchodzonym przez dawnych Celtów w pierwszych kilku dniach maja), nie wiem, ale nie byłbym tym zaskoczony. W młodości o genezie "Święta Pracy" wiedziałem mniej (tyle, ile uczono w PRL-owskich szkołach), toteż ceniłem je wyżej, czemu dałem wyraz w felietonie "Precedens czyli wesołych świąt", "Samorządność" nr 90 "solidarnościowej" rubryce w: "Dziennik Bałtycki" nr 89(11205) z 6 maja 1981 r., str. 4 – dzisiaj bym tak nie napisał jak 27 lat temu! Na ziemiach polskich ruch socjalistyczny demonstrował rokrocznie w dniu 1 maja, owszem. Jednak jeden z jego inicjatorów Waryński (wyznawca i praktyk "luksemburgizmu"-avant-la-lettre), chociaż inżynier, a nie historyk, wiedział o owej konspiracji o sto lat wcześniejszej i na swoim warszawskim procesie w ostatnim słowie aprobatywnie odwoływał się do niej (= do jej terrorystycznej tradycji), broniąc siebie i towarzyszy przed zarzutem terroryzmu. Kontekst owego ruchu socjalistycznego w Polsce był jednak taki oto: "Rewolucja z roku 1905 rozegrała się na ziemi polskiej, ale nie z Polski była rodem. Zużyła dużo energii szlachetnej naszego ludu, lecz nie nasze ścigała cele. Dołem jej przepływał obfity strumień krwi polskiej, lecz u szczytu siedziała w mądrej zadumie myśl obca, myśl rozbicia wszechrosyjskiego ghetta rękami tubylców. W jej wirze i zamęcie skrystalizował się bohaterski typ polskiego robotnika Okrzeji, lecz nie on, ten nieświadomy rycerz cudzej sprawy, wybił piętno swe na rewolucji, która wiązania naszego życia przegryzła z szatańską celowością, a z nożem bandyckim zeszła z widowni. [...] Jogiches, zwany »Tyszką«, dyktator rewolucji r. 1905, nienawistnie kopiący »trupa Polski« historycznej i kierujący rozlewem krwi naszej z bezpiecznego ukrycia w — Berlinie." (zob.: Antoni Chołoniewski, notatka z 20 marca 1915 r. w: "Taniec wśród mieczów. Notatki polityczne z czasu wielkiej wojny", nakładem Księgarni J. Czerneckiego, Warszawa — Kraków 1920 r., str. 14/15). Tak więc pierwsze OFICJALNE, ODGÓRNIE organizowane obchody pierwszomajowego "święta pracy" na obszarze Polski nastały wraz z okupacją hitlerowską, a także stalinowską (m. in. pod TYM względem "socjaliści narodowi" i "socjaliści międzynarodowi" nie różnili się między sobą).