English version
Pobieranie animacji...
Menu główne:
Ostatnie Wyprawy:
Szybkie linki:
Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu





Odwiedź nasz profil w portalu Facebook

Szukaj nas też na Twitterze

XXXVI Wyprawa Polarna UMK

O Wyprawie

XXXVI Wyprawa Polarna UMK trwała od 4 lipca do 8 września 2010 roku. Jej uczestnikami byli: dr Irek Sobota (sierpień-wrzesień; Kierownik Wyprawy, glacjolog), prof. Marek Grześ (lipiec; hydrolog), prof. Rajmund Przybylak (lipiec; klimatolog), dr Andrzej Araźny (klimatolog), mgr Michał Król (lipiec; doktorant, glacjolog), mgr Aleksandra Pospieszyńska (doktorantka, klimatolog), Michał Walczak (student) oraz Marcin Nowak (student).


Stoją od lewej: dr Andrzej Araźny, prof. Rajmund Przybylak, mgr Aleksandra Pospieszyńska, prof. Marek Grześ,
mgr Michał Król, Michał Walczak, Marcin Nowak i dr Irek Sobota (Kierownik)

W czasie Wyprawy realizowane były badania nad letnim bilansem masy oraz geometrią lodowców regionu, rzeźbą subakwalną na przedpolach wybranych lodowców, ablacją i odpływem ze zlewni zlodowaconych, reżimem rzek lodowcowych, wieloletnią zmarzliną oraz mikroklimatem obszaru. Udało nam się zrealizować wszystkie zamierzone badania.

Relacja:
Na Spitsbergen dotarliśmy drogą lotniczą. Z Polski wylecieliśmy 4 lipca około południa. Do "stolicy" Spitsbergenu - Longyearbyen - dotarliśmy o godzinie 23:30. Plan zakładał 4 noclegi w osadzie i dalszą podróż na północ polskim jachtem Eltanin. Okazało się jednak, że w tym samym czasie z Longyearbyen do Ny-Alesundu miała wyruszać "Oceania" - jacht badawczy PAN. Załoga była tak miła, że obiecała zabrać nas ze sobą i razem z całym dobytkiem przetransportować na Kaffiøyrę. Musieliśmy jeszcze tylko poczekać, aż nasz ładunek zostanie zwieziony ze statku Norbjearn, którym płynął na Spitsbergen z Tromso. Nasze "cargo" zajmowało kilka palet. Lekko zniecierpliwieni oczekiwaliśmy aż pojawią się przy portowym magazynie, skąd będziemy mogli je zabrać na Oceanię i kontynuować podróż. I kiedy wszystko było już na dobrej drodze, a do pełni szczęścia (czyt. naszego całego cargo wyładowanego ze statku) brakowało niewiele, nastała godzina 16:00, skończyła się dniówka i Norwegowie przerwali pracę... No cóż.. Ktoś musi zostać, poczekać na ładunek i popłynąć razem z nim Eltaninem. Wypadło na Michała Króla i na mnie. Z jednej strony taki wybór trochę nas ucieszył - będziemy mogli na spokojnie zwiedzić Longyearbyen i trochę dłużej pobyć "w kontakcie z cywilizacją". Z drugiej jednak strony - chciałoby się już znów widzieć Kaffiøyrę...
Po paru dniach przyszła i pora na nas. Czekał nas jeszcze przeładunek w porcie i mogliśmy ruszać w podróż. Z Longyearbyen wypłynęliśmy 8 lipca po południu. Po paru godzinach rejsu i szybkim wyładunku byliśmy już "w domu".
Ekipa, która popłynęła wcześniej w międzyczasie przygotowała Stację i można powiedzieć, że z Michałem "przyjechaliśmy na gotowe". Dość szybko się więc zadomowiliśmy i podjęliśmy rutynowe, cykliczne działania w terenie. Profesor Marek Grześ pływał z Michałem Królem, sondując dna zatok pobliskich (a także trochę dalszych) lodowców. "Młodszy" Michał i ja pracowaliśmy na lodowcach, przy rzece i na jeziorze. Tak mijał nam czas...
Życie w Stacji to jednak nie tylko badania terenowe. Wspólnie dbaliśmy o Stację, wykonując pożyteczne i potrzebne w niej prace. Dyżury w kuchni wypadały różnie... Jedni dawali się ponieść fantazji (dzięki Andrzejowi i Oli mieliśmy codziennie świeży chleb), inni z kolei (w tym ja) postawili całkowicie na jedzenie ze słoików.
Tak minął nam pierwszy miesiąc, po którym część uczestników miała odpłynąć, a zamiast nich skład Wyprawy miał "zasilić" dr Irek Sobota. Podczas, gdy grupa odjeżdżająca (prof. Marek Grześ, prof. Rajmund Przybylak i mgr Michał Król) wyczekiwała na Eltanina, my wypisywaliśmy kartki, które miały dotrzeć do domów "w połowie Wyprawy". Lekko znużeni całodniowym wypatrywaniem jachtu położyliśmy się do łóżek, z zamiarem wczesnej pobudki i bycia w pełnej gotowości do "zmiany". Nie zdążyliśmy się jednak sami obudzić, zrobił to za nas Irek. A zatem przybyli kiedy my spaliśmy... Wstyd:) Szybko i sprawnie pomogliśmy odjeżdżającym zapakować się na jacht, pożegnaliśmy się, po czym odpłynęli...
Teraz w teren chodziliśmy już w trójkę. Praca szła sprawniej i szybciej. Czasami tylko pogoda nie pozwalała nam zbytnio oddalać się od Stacji. I to chyba były te najgorsze dni Wyprawy... To zaskakujące, jak szybko w tamtych rejonach potrafi zmieniać się pogoda... Czasem kwadrans wystarczy, żeby zamiast pięknego słońca oświetlającego lodowce i doskonale widocznej Wyspy Księcia Karola (odległej przecież o kilkanaście kilometrów...) zobaczyć tylko mgłę.
Kiedy jednak pogoda pozwalała wędrowaliśmy w teren. Bliżej i dalej. Wykonać pracę. To ogromna frajda, kiedy przy "pracy" można się tak świetnie czuć.
Szczególnie jedna "wycieczka" zapadła mi w pamięć... Plan zakładał pomiary tyczek ablacyjnych zainstalowanych na lodowcu Elizy. Sama ta trasa stanowiła już pokaźny dystans do przebycia... Kiedy jednak zeszliśmy z Elizy, doszliśmy do wniosku, że czegoś brakuje, że można jeszcze gdzieś pójść. Pogoda zachęcała. Kierunek był jeden - lodowce Eivinda i Andreasa, tam w tym roku nie zmierzyliśmy jeszcze zasięgów czoła. Oprócz materiału naukowego i dokumentacji fotograficznej zostało nam z tego dnia coś jeszcze...
Po trzynastu godzinach w terenie GPS pokazywał, że przebyliśmy 43 kilometry. To były piękne 43 kilometry i piękny dzień...
Tylko "tam" zmęczenie po całodziennej "pracy" smakuje tak dobrze... :)
Tak minął nam czas 36. Wyprawy Polarnej UMK. Było wesoło i ciekawie. Na koniec zabezpieczyliśmy Stację, pożegnaliśmy się z gościnną dla nas Kaffiørą i odpłynęliśmy...
Przyjemnie było tam wrócić, żyć i działać...
Dziękuję, że mogłem tam być.
Marcin Nowak

Fotogaleria

Instrukcje: aby rozpocząć przeglądanie kliknij na wybrane zdjęcie. Do przełączania pomiędzy kolejnymi zdjęciami możesz używać przycisków klawiatury (strzałka w prawo - następne; strzałka w lewo - poprzednie) lub przycisków przy krawędziach zdjęć. Aby zamknąć galerię kliknij przycisk "Close" w prawym dolnym rogu lub wciśnij na klawiaturze przycisk Escape. Jeśli chcesz zapisać oglądane zdjęcie, kliknij ikonkę dyskietki pod opisem zdjęcia. Wówczas otworzy się ono w nowym oknie, w którym będziesz mógł je zapisać (kliknięcie prawym przyciskiem myszy i wybór "Zapisz obrazek jako...").





Wszystkie zdjęcia opublikowane na tej stronie, są własnością
ich autorów oraz są chronione prawem autorskim.
Wykorzystanie zdjęć bez adnotacji o autorze zabronione.


O bezpieczeństwo w Stacji i podczas badań terenowych zadbała firma
Procurator BHP